Dużo się ostatnio mówi o ACTA (anti-counterfeiting trade agreement), przybiera to rozmiary wręcz paniki narodowej - i to nie pierwszy raz. Mnie jeno zastanawia, dlaczego piractwo rozumie się w kategoriach "kradzieży".
Pojęcie kradzieży jest definiowane przez artykuł 278 kodeksu karnego:
§ 1. „Kto zabiera w celu przywłaszczenia cudzą rzecz ruchomą, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.”
§ 2. „Tej samej karze podlega, kto bez zgody osoby uprawnionej uzyskuje cudzy program komputerowy w celu osiągnięcia korzyści majątkowej.”
§ 3. „W wypadku mniejszej wagi, sprawca podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.
§ 4. „Jeżeli kradzież popełniono na szkodę osoby najbliższej, ściganie następuje na wniosek pokrzywdzonego.”
§ 5. „Przepisy § 1, 3 i 4 stosuje się odpowiednio do kradzieży energii lub karty uprawniającej do podjęcia pieniędzy z automatu bankowego.”
Interesują mnie dwa, trzy pierwsze paragrafy. Primo - przez rzecz ruchomą rozumie się przedmiot materialny, którym oprogramowanie de facto nie jest (chyba, że za materię dotykalną uznamy dane przechowywane na dysku twardym). Secundo - kradzieżą od zarania dziejów nazywaliśmy pozbawieniekogoś własności i przywłaszczenie jej. Jak tu mówić o pozbawieniu,gdy dane są kopiowane? Autor - czy też właściciel - nadal utwory (filmowe, muzyczne, etc) posiada.
Gdy pan Adam pojedzie na rowerze do sklepu, wejdzie do niego zostawiając rower przed sklepem, zobaczy to pan Jasiu i ów rower ukradnie, pozbawiając właściciela środka lokomocji - to jest kradzież.
Gdyby z kolei zobaczył ten rower i w domowym zaciszu sklecił jego dokładną kopię - nazwiemy to piractwem, tudzież kradzieżą? Czysta analogia do plików....
Inna sprawa, że przecież piractwo to doskonały środek marketingowy. Czy gdyby Microsoft oraz Apple bezwględnietępił nielegalne kopie Windows oraz Mac, to czy te dwa systemy nie przegrywałyby pod względem popularności z takim Linuxem? Czy gdyby wytwórnie filmowe bezwględnie nie dopuszczały do rozprowadzania pirackich kopii swoich utworów, to czy te filmy byłyby równie popularne jak dziś? Uniemożliwiłoby to raczej zarabianie na gadżetach... z resztą zyski z kin i tak przekraczają budżet filmu, czasem nawet kilkukrotnie. Ludzka chciwość.
Za rozbój dostaje się zawiasy, a za obejrzenie filmu mamy być pozbawieni wolności - absurd troszeczkę?


To jeszcze raz wskazuje, że ACTA ma być przykrywką dla netowego pałkarstwa w wykonaniu nudzących się służb.